Polska od lat pełni rolę jednego z kluczowych hubów logistycznych Europy Środkowo-Wschodniej. Nasze porty morskie, sieć kolejowa oraz infrastruktura transportowa stanowią istotne ogniwo w obsłudze handlu między Wschodem a Zachodem. Obecnie jednak sektor logistyczny znalazł się w trudnej sytuacji – długotrwałe wstrzymanie tranzytu ukraińskich produktów rolnych powoduje, że porty w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie świecą pustkami, a konsekwencje odczuwa cała branża TSL.
Co dzieje się w polskich portach?
Grupa CSL (Continental Shipping Logistics), jeden z wiodących operatorów logistycznych w Polsce, publicznie alarmuje o pogarszającej się sytuacji w portach morskich. Według przedstawicieli spółki brak tranzytu ukraińskiego zboża doprowadził do drastycznego spadku wolumenów przeładunkowych, co bezpośrednio uderza w rentowność terminali oraz firm obsługujących łańcuch dostaw.
Jak podkreśla zarząd CSL, infrastruktura portowa od wielu miesięcy pozostaje niewykorzystana, mimo że została zaprojektowana i dostosowana do obsługi dużych wolumenów ładunków masowych.
Straty finansowe i ryzyko zwolnień
Spadek przeładunków i przychodów
Według danych branżowych, przeładunki zbóż w polskich portach spadły nawet o 60–70% rok do roku, podczas gdy porty w Rumunii czy Niemczech notują wzrosty dzięki przejęciu tranzytu z Ukrainy. W samym porcie w Konstancy wolumen ukraińskiego zboża przekroczył 25 mln ton rocznie, generując znaczące wpływy dla lokalnej gospodarki.
W Polsce natomiast terminale ponoszą wysokie koszty stałe – utrzymanie infrastruktury, energii, magazynów oraz wykwalifikowanej kadry – przy jednoczesnym braku odpowiednich przychodów.
Zagrożenie dla rynku pracy
Branża logistyczna ostrzega, że w przypadku dalszego utrzymywania blokady zagrożonych może być kilka tysięcy miejsc pracy – nie tylko w portach, ale również w transporcie kolejowym, spedycji, agencjach celnych i firmach usługowych działających w otoczeniu portowym.
Dlaczego tranzyt został zablokowany?
Decyzje administracyjne i presja polityczna
Główną przyczyną obecnej sytuacji są ograniczenia administracyjne dotyczące przewozu ukraińskich produktów rolnych przez terytorium Polski, wprowadzone w celu ochrony krajowego rynku rolnego. W praktyce jednak doprowadziły one do zahamowania legalnego tranzytu, który nie stanowił zagrożenia dla polskich producentów.
Dodatkowym problemem są opóźnienia na przejściach granicznych – procedury potrafią trwać nawet kilka dni, co znacząco obniża konkurencyjność polskich korytarzy transportowych.
Sąsiedzi zarabiają, Polska traci
Podczas gdy polskie porty walczą o przetrwanie, Rumunia, Niemcy oraz kraje bałkańskie skutecznie przejęły rolę głównych punktów tranzytowych dla ukraińskiego zboża. Państwa te wdrożyły rozwiązania pozwalające na ścisłą kontrolę tranzytu bez wprowadzania towaru na rynek wewnętrzny, jednocześnie czerpiąc korzyści ekonomiczne.
Efekt? Odpływ ładunków, klientów i długoterminowych kontraktów z Polski.
Postulaty branży logistycznej
Grupa CSL oraz inni przedstawiciele sektora TSL apelują do władz o pilne działania, w tym:
- Jednoznaczne rozdzielenie tranzytu i importu ukraińskich produktów rolnych
- Uproszczenie procedur granicznych i celnych dla ładunków tranzytowych
- Wdrożenie cyfrowych systemów monitoringu tranzytu, gwarantujących pełną kontrolę nad przepływem towarów
- Dialog z branżą logistyczną, która realnie odczuwa skutki obecnych ograniczeń
Obecna sytuacja stanowi poważne zagrożenie dla pozycji Polski jako regionalnego centrum logistycznego. Brak decyzji o odblokowaniu tranzytu oznacza dalsze straty finansowe, osłabienie konkurencyjności oraz ryzyko społeczno-ekonomiczne dla tysięcy pracowników sektora TSL.
Dla polskich portów i firm logistycznych to nie tylko kwestia bieżących przychodów, ale przyszłość całej infrastruktury, w którą przez lata inwestowano miliardy złotych.
Czytaj także: Legalizacja pracy cudzoziemców w Polsce: nowe przepisy jako strategiczne wyzwanie dla biznesu logistycznego