Jeszcze dziesięć lat temu głównym tematem sporów na europejskim rynku transportowym były firmy z Europy Środkowo-Wschodniej, które rejestrowały działalność w krajach o niższych kosztach pracy, a następnie obsługiwały głównie przewozy w Europie Zachodniej. Najczęściej krytykowano przewoźników z Polski, Rumunii, Węgier czy Słowacji, oskarżając ich o tzw. dumping socjalny.
Dziś sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. W 2026 roku europejskie służby kontrolne coraz częściej koncentrują się nie na samych firmach ze Wschodu UE, lecz na systemowym zatrudnianiu kierowców spoza Unii Europejskiej — głównie z Azji, Afryki i krajów postsowieckich. Skala problemu staje się na tyle poważna, że do działań włączają się już inspekcje pracy z kilku państw jednocześnie, a przewoźnikom grożą wysokie kary, utrata licencji, a nawet międzynarodowe śledztwa.
Głośna kontrola w Holandii
Jednym z najgłośniejszych przypadków ostatnich tygodni była duża akcja kontrolna przeprowadzona w Moerdijk w Holandii — ważnym centrum logistycznym na trasie między Rotterdamem a Antwerpią. Podczas wspólnej operacji holenderskiej inspekcji pracy, policji, służb transportowych oraz Europejskiego Urzędu ds. Pracy (ELA) zatrzymano 25 ciężarówek.
Kontrole wykazały poważne nieprawidłowości. W ośmiu przypadkach kierowcy pracowali nielegalnie. Najwięcej naruszeń dotyczyło litewskiej firmy transportowej posiadającej oddział zarejestrowany w Holandii. Pięciu kierowców — obywateli Indii i Uzbekistanu — nie posiadało wymaganych zezwoleń na pracę w Unii Europejskiej.
Kolejny przypadek dotyczył kierowcy z Angoli wykonującego przewozy typu cross-trade pomiędzy krajami UE. Zgodnie z europejskimi przepisami taki pracownik powinien być zgłoszony jako pracownik delegowany i otrzymywać wynagrodzenie zgodne z lokalnymi przepisami kraju wykonywania pracy. Kontrola wykazała jednak brak wymaganej rejestracji.
„Firmy skrzynki pocztowe” nadal problemem
Holenderscy inspektorzy zwrócili również uwagę na podejrzenie wykorzystywania tzw. „letterbox companies”, czyli firm istniejących głównie formalnie. Pod adresem holenderskiego oddziału litewskiego przewoźnika znaleziono praktycznie puste biuro bez realnej działalności operacyjnej.
Takie rozwiązania od lat są jednym z największych problemów europejskiego transportu drogowego. Firmy rejestrują działalność w krajach o korzystniejszych kosztach prowadzenia biznesu, podczas gdy rzeczywista działalność odbywa się całkowicie gdzie indziej. Obecnie jednak model ten coraz częściej łączy się także z zatrudnianiem taniej siły roboczej spoza UE.
Litwa pod szczególną obserwacją
Szczególnie dużo uwagi europejskich służb skupia się obecnie na litewskim rynku transportowym. Po kontroli w Moerdijk holenderskie służby rozpoczęły współpracę z litewską inspekcją pracy oraz organami ścigania.
W samej Litwie trwa już szeroko zakrojone śledztwo prowadzone przez prokuraturę w Wilnie. Dotyczy ono systemowej eksploatacji kierowców ciężarówek pochodzących z krajów azjatyckich i innych państw trzecich. Według śledczych problem może mieć charakter masowy i obejmować tysiące pracowników zatrudnianych przez firmy transportowe działające na rynku UE.
Według europejskich organizacji branżowych i związków zawodowych szczególnie często zatrudniani są obecnie kierowcy z Uzbekistanu, Tadżykistanu, Indii, Filipin, Zimbabwe czy Białorusi. Wielu z nich skarży się na wielomiesięczne opóźnienia w wypłatach wynagrodzeń, uzależnienie od pracodawców oraz życie przez wiele tygodni w kabinach ciężarówek.
Coraz większe kontrole w całej Unii Europejskiej
Eksperci podkreślają, że sytuacja zmienia się bardzo szybko. Jeszcze kilka lat temu głównym celem unijnych regulacji był Pakiet Mobilności oraz walka z nieuczciwą konkurencją między przewoźnikami z Europy Zachodniej i Wschodniej. Dziś priorytetem staje się kontrola legalności zatrudnienia kierowców spoza UE.
W 2026 roku Holandia oficjalnie uznała sektor transportu i logistyki za branżę podwyższonego ryzyka. Inspekcje koncentrują się przede wszystkim na:
- nielegalnym zatrudnianiu cudzoziemców,
- fikcyjnych oddziałach,
- naruszeniach zasad delegowania pracowników,
- wypłatach poniżej minimalnych stawek,
- naruszaniu czasu pracy i odpoczynku kierowców,
- omijaniu przepisów Pakietu Mobilności.
Rosną również sankcje. Coraz częściej nie chodzi już tylko o mandaty, ale także o czasowe zakazy działalności, cofanie licencji transportowych oraz odpowiedzialność karną właścicieli firm.
Dlaczego firmy szukają kierowców poza UE
Głównym powodem narastającego problemu pozostaje ogromny deficyt kierowców zawodowych w Europie. Według danych branżowych w całej UE brakuje obecnie setek tysięcy kierowców ciężarówek. Problem szczególnie mocno dotyka Polskę, Niemcy, kraje Beneluksu i Europę Południową.
Coraz mniej młodych Europejczyków chce pracować w transporcie międzynarodowym ze względu na długie wyjazdy, wysoką odpowiedzialność i trudne warunki pracy. W efekcie przewoźnicy zaczęli masowo rekrutować pracowników z Azji i Afryki.
Dla wielu firm kierowcy z państw trzecich oznaczają niższe koszty zatrudnienia oraz większą gotowość do pracy w trudniejszych warunkach. Jednak właśnie to doprowadziło do licznych nadużyć, które obecnie coraz częściej wykrywają europejskie służby kontrolne.
Co to oznacza dla polskich przewoźników
Dla polskich firm transportowych sytuacja ma szczególne znaczenie. Polska nadal pozostaje jednym z największych rynków transportowych w Unii Europejskiej i jednocześnie coraz częściej konkuruje z przewoźnikami zatrudniającymi kierowców spoza UE.
Eksperci ostrzegają, że w najbliższych latach można spodziewać się dalszego zaostrzenia kontroli, większej liczby wspólnych akcji inspekcyjnych oraz nowych regulacji dotyczących zatrudniania cudzoziemców w transporcie.
Oznacza to, że firmy działające legalnie będą musiały jeszcze dokładniej kontrolować dokumentację pracowników, zasady delegowania oraz zgodność z przepisami Pakietu Mobilności. W przeciwnym razie nawet pojedyncze naruszenia mogą prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji finansowych i administracyjnych.
Europejski transport wchodzi obecnie w nowy etap — etap, w którym walka z dumpingiem socjalnym przestaje być jedynie konfliktem między Wschodem a Zachodem Europy, a staje się problemem globalnego rynku pracy i międzynarodowej konkurencji.
Czytaj także: Nowe prawo przeciwko oszustwom związanym z tachografami w Szwecji: kary więzienia, wysokie grzywny i zaostrzenie kontroli